Baza wiedzy ·

Dajesz agentowi AI dostęp do poczty. Co on tam naprawdę widzi?

Właściciel firmy patrzy, jak agent AI przegląda pocztę

Wtorek, 9:10. Jesteś w samochodzie, telefon brzęczy. Telegram:

📩 Zapytanie od nowego klienta: brama przesuwna 5 m, prośba o wycenę do piątku. Przygotować odpowiedź?

Pierwsza myśl: świetnie, nie przegapiłem klienta. Mail przyszedł dziesięć minut temu, a Ty już o nim wiesz — bez otwierania skrzynki, między jednym spotkaniem a drugim.

Druga myśl przychodzi chwilę później: skoro on to wie, to czyta moją pocztę. Całą? Co jeszcze tam widzi? I gdzie to wszystko trafia?

To dobre pytanie. Zadaje je sobie prawie każdy właściciel firmy, który dostał od agenta pierwsze takie powiadomienie. Poniżej odpowiedź — bez marketingowego „Twoje dane są u nas bezpieczne”, za to z tym, co agent robi naprawdę, czego zrobić nie może i o co zapytać dostawcę, zanim dasz mu dostęp do skrzynki.

Co agent widzi w Twojej poczcie

Tak: agent czyta Twoje maile. Bez tego nie wiedziałby, że przyszło zapytanie od klienta.

Ale „czyta” nie znaczy „przetrząsa całą historię skrzynki”. Agent firmowy co pół godziny przegląda nowe wiadomości z ostatniej doby, w dwóch krokach.

Krok pierwszy — bez sztucznej inteligencji. Większość poczty to automaty: newslettery, potwierdzenia zamówień, powiadomienia z systemów. Agent rozpoznaje je prostymi regułami i odkłada. Taki mail nie trafia nigdzie dalej.

Krok drugi — z modelem AI. Zostają maile pisane przez ludzi. Te ocenia model językowy: czy to zapytanie klienta, pismo z urzędu albo od księgowej, sprawa hostingu i domen — czy coś, co może poczekać. O ważnych agent daje znać od razu. O reszcie milczy.

A potem pilnuje. Jeśli na zapytanie klienta nikt nie odpisał przez kilka godzin, agent przypomni. Między 22 a 8 trzyma ciszę — o nowym kliencie dowiesz się rano, nie o drugiej w nocy.

Czego agent nie zrobi bez Ciebie

Tu warto być precyzyjnym, bo właśnie tego ludzie boją się najbardziej.

Uprawnienie, o które agent prosi Google, nazywa się gmail.modify. Google opisuje je wprost: pozwala czytać, tworzyć i wysyłać wiadomości. Czyli technicznie — tak, agent z takim dostępem mógłby wysłać maila.

U nas nie wyśle. Odpowiedź na zapytanie klienta agent przygotowuje jako szkic i pokazuje Ci go na Telegramie. Wychodzi dopiero po Twoim „wyślij”. To nie jest prośba w instrukcji dla modelu, którą model może zignorować — to zasada zapisana w kodzie agenta. Tak samo ze zmianami w kalendarzu: najpierw szkic, potem Twoje „zapisz”.

Jest też rzecz, której agent nie zrobi nigdy, bo Google mu na nią nie pozwala: nie może trwale usunąć żadnego maila. Zakres gmail.modify z definicji nie obejmuje kasowania z pominięciem kosza. Nawet gdyby coś poszło nie tak, nic nie znika bez śladu.

Dokąd płyną dane

Uczciwie: maile z kroku drugiego — te pisane przez ludzi — trafiają do modelu językowego OpenAI. To on rozpoznaje, czy wiadomość jest zapytaniem klienta, i pomaga napisać szkic odpowiedzi. Bez tego agent byłby zwykłym filtrem pocztowym. Newslettery i powiadomienia z kroku pierwszego do modelu nie trafiają.

Co to oznacza w praktyce:

  • Dane z API nie trenują modeli. OpenAI w dokumentacji dla programistów pisze wprost, że dane wysyłane przez API nie są używane do trenowania ani ulepszania ich modeli, chyba że klient sam się na to zgodzi. My się nie zgadzamy. To inna zasada niż w darmowym ChatGPT, którego używa się w przeglądarce.
  • Serwer stoi w Unii Europejskiej. Agent, jego baza i Twoje dane są na serwerze w UE.
  • Każdy klient ma osobną instancję. Własna baza, własne klucze, własne dane. Twoje maile nie leżą w jednej bazie z mailami innych firm.

Model jest amerykański — tego nie ukrywamy. Ale dostaje tylko to, co jest niezbędne do oceny konkretnej wiadomości, a nie dostęp do Twojej skrzynki.

Agent, który zapomina

Brzmi jak wada. Jest zaletą.

Agent pamięta 40 ostatnich wiadomości z Waszej rozmowy na Telegramie — tyle, ile trzeba, żeby wiedzieć, o czym mówisz, gdy piszesz „odpisz mu, że w piątek”. Starsze kasują się same, bez Twojego udziału.

Część rzeczy zostaje celowo: zadania, przypomnienia, archiwum faktur. Faktury to dokumenty księgowe — ich nie wolno gubić, więc agent ich nie kasuje.

Brief na koniec dnia, czyli podsumowanie jutrzejszych spotkań i zadań, agent składa sam, bez modelu AI. Do takiej wiadomości nic nie wychodzi poza serwer.

Sześć pytań do dostawcy, zanim dasz agentowi dostęp do poczty

Nie musisz kupować u nas, żeby z nich skorzystać. Zadaj je każdemu, kto proponuje Ci agenta z dostępem do skrzynki — odpowiedzi powiedzą Ci więcej niż prezentacja.

1. Jakie dokładnie uprawnienia dostaje agent?
Poproś o nazwę zakresu, nie o opis marketingowy. „Agent ma dostęp do poczty” nic nie znaczy. gmail.readonly, gmail.modify czy pełny dostęp — to trzy zupełnie różne rzeczy.
U nas: gmail.modify — czyta, tworzy szkice, nie usuwa trwale.

2. Czy agent może wysłać coś bez mojej zgody?
I czy ta zasada jest w kodzie, czy tylko w instrukcji dla modelu?
U nas: nie może. Wysyłka czeka na „wyślij” i jest to zasada w kodzie.

3. Który model AI czyta moje maile i czy moje dane trenują ten model?
U nas: OpenAI przez API, bez zgody na trenowanie.

4. Gdzie stoi serwer i czy moje dane leżą razem z danymi innych klientów?
U nas: UE, osobna instancja dla każdego klienta.

5. Co agent zapamiętuje i kiedy to kasuje?
U nas: 40 ostatnich wiadomości rozmowy, starsze kasują się same. Faktury i zadania zostają, bo masz je mieć.

6. Jak odbiorę dostęp, gdy przestanę współpracować?
Odpowiedź powinna brzmieć: sam, w każdej chwili.
U nas: w ustawieniach konta Google, w sekcji połączeń z aplikacjami innych firm, odbierasz dostęp jednym kliknięciem. Nie musisz o nic prosić.

Jeśli dostawca na któreś z tych pytań odpowiada ogólnikiem — „spokojnie, wszystko jest bezpieczne” — to też jest odpowiedź.

Wróćmy do wtorku, 9:10

Powiadomienie o nowym kliencie przyszło, bo agent przeczytał jednego maila, uznał go za ważny i przygotował odpowiedź. Nie przeczytał Twojej historii z ostatnich lat, nie wysłał niczego za Ciebie, nie skasował niczego. Czeka na Twoje „wyślij”.

O to chodzi w dobrym agencie: przejmuje pilnowanie, decyzje zostawia Tobie.

FAQ

Czy agent AI czyta wszystkie moje maile?

Przegląda nowe wiadomości z ostatniej doby, w dwóch krokach. Najpierw prostymi regułami, bez sztucznej inteligencji, odkłada maile automatyczne: newslettery, potwierdzenia, powiadomienia. Do modelu językowego trafiają tylko maile pisane przez ludzi — żeby ocenić, czy to na przykład zapytanie klienta.

Czy agent może wysłać maila bez mojej wiedzy?

Uprawnienie Gmaila, którego używa agent, technicznie pozwala na wysyłkę. W naszym agencie każda odpowiedź jest najpierw szkicem i wychodzi dopiero po Twoim „wyślij” — ta zasada jest zapisana w kodzie, a nie tylko w instrukcji dla modelu.

Czy agent może usunąć moje maile?

Nie może ich trwale usunąć. Zakres uprawnień gmail.modify nie pozwala na kasowanie wiadomości z pominięciem kosza.

Czy moje maile trafiają do trenowania ChatGPT?

Nie. Agent korzysta z OpenAI przez API, a dane wysyłane przez API nie są używane do trenowania modeli, chyba że klient sam się na to zgodzi. To inna zasada niż w darmowym ChatGPT w przeglądarce.

Gdzie są przechowywane moje dane?

Na serwerze w Unii Europejskiej, w osobnej instancji przygotowanej tylko dla Twojej firmy: z własną bazą i własnymi kluczami.

Jak odebrać agentowi dostęp do poczty?

Sam, w każdej chwili: w ustawieniach konta Google, w sekcji połączeń z aplikacjami innych firm. Nie musisz nas o to prosić.

← Wszystkie teksty

Pierwszy krok

Masz pytanie, którego nie ma na tej liście? Zadaj je nam przed wdrożeniem — odpowiemy konkretnie, a nie ogólnikiem.